wtorek, 22 lutego 2011
Kim jestem?
Kim jestem, jeśli nie trawą? Wszak rosnę na deszczu i śmieję się do Słońca. Jestem soczysta niczym zieleń. Bywam też blada.
poniedziałek, 21 lutego 2011
Sława
Kojarzę, dość dobrze nawet, musical o takim tytule. Sława.
Pytanie na dziś brzmi:
jak zasłynąć spełnionym marzeniem?
Odpowiedzi może być multum totalne.
Nie radzę zyskiwać sławy przez radowanie się ze spełnienia marzeń.
Teraz mnóstwo tekstów o wyjątkach.
A i owszem, są wyjątki.
Niemniej, gdy nie czujecie się wyjątkami (och, nie, nie odbieram wam tej waszej indywidualności), nie spełniajcie marzeń pochopnie, na siłę, by zyskać uznanie ludu.
Wówczas bowiem nie będzie to miało niczego wspólnego z istotą fantazjowania.
Ale przyznajcie - brzmienie i sensowność zapytania - pierwsza klasa :)
Pytanie na dziś brzmi:
jak zasłynąć spełnionym marzeniem?
Odpowiedzi może być multum totalne.
Nie radzę zyskiwać sławy przez radowanie się ze spełnienia marzeń.
Teraz mnóstwo tekstów o wyjątkach.
A i owszem, są wyjątki.
Niemniej, gdy nie czujecie się wyjątkami (och, nie, nie odbieram wam tej waszej indywidualności), nie spełniajcie marzeń pochopnie, na siłę, by zyskać uznanie ludu.
Wówczas bowiem nie będzie to miało niczego wspólnego z istotą fantazjowania.
Ale przyznajcie - brzmienie i sensowność zapytania - pierwsza klasa :)
Zapamiętam
że coś jest nie tak.
Niemniej, czytając fragmencik doprawdy mały, ale jakże uroczy Wesela Wyspiańskiego,
poczułam się dziwnie świadoma swych korzeni. Nawigacja google'owska nic tu nie da.
Moja osobowość narodowa jest formą znacznie piękniejszą.
Pod zakładką gorseta puka bowiem...
Serce -?-!-
A to Polska właśnie.
Niemniej, czytając fragmencik doprawdy mały, ale jakże uroczy Wesela Wyspiańskiego,
poczułam się dziwnie świadoma swych korzeni. Nawigacja google'owska nic tu nie da.
Moja osobowość narodowa jest formą znacznie piękniejszą.
Pod zakładką gorseta puka bowiem...
Serce -?-!-
A to Polska właśnie.
niedziela, 20 lutego 2011
Kraczące niepewności
Budzę się rano. Moją pierwszą myślą jest jakże oryginalne kurcze. Kurczęta co prawda nie pojawiały się na wąskim wokół-łóżkowym horyzoncie. Ich żółć wkrótce jednak poważnie miała mnie zalać. Budzik nastawiłam na 8.30! Anielko, wstałam o 11.00. Toż to się nie godzi!
Plany bowiem miałam wielkie. Co zrobić? Pozostało mi wzywać kurczęta. No i, na moje nieszczęście codzienne, okazało się, że mogłabym robić za miejscowego szamana.
Żółte kulki pojawiły się w liczbie dwu. Patrzyły na moje zdziwienie błyszczącymi ślepiami zdegustowania. Toż to była niemal tortura. Poczułam ogromniastą żałość. A kurczaki beznamiętnie mnie dobijały. Poddano mnie okrutnej próbie charakteru.
Ach... nie mrugnęłam. Zdezorientowane żółtki zakraczały niepewnie. Planowałam zemstę. Ale cóż, kiedy w chwilę przed dokonaniem się tejże, wzięto sprzed mych szponów kurczaki żółte dekoracyjne w liczbie dwu. Mlasnęłam z niechęcią adresowaną do Wszechbytu oczywiście.
Na co komu kurczaki w lutym?
Plany bowiem miałam wielkie. Co zrobić? Pozostało mi wzywać kurczęta. No i, na moje nieszczęście codzienne, okazało się, że mogłabym robić za miejscowego szamana.
Żółte kulki pojawiły się w liczbie dwu. Patrzyły na moje zdziwienie błyszczącymi ślepiami zdegustowania. Toż to była niemal tortura. Poczułam ogromniastą żałość. A kurczaki beznamiętnie mnie dobijały. Poddano mnie okrutnej próbie charakteru.
Ach... nie mrugnęłam. Zdezorientowane żółtki zakraczały niepewnie. Planowałam zemstę. Ale cóż, kiedy w chwilę przed dokonaniem się tejże, wzięto sprzed mych szponów kurczaki żółte dekoracyjne w liczbie dwu. Mlasnęłam z niechęcią adresowaną do Wszechbytu oczywiście.
Na co komu kurczaki w lutym?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)