A czasem sam nie wiem
jak mówić o tobie
gdy patrzę jak płoniesz
chcę zgasnąć i odejść
I czasem już nie wiem
jak ginąć pokornie
gdy widzę korale
potu krwi i łez
A bywa że wątpię
zasysam płomienie
i trwam bezrozumny
czekając zbawienia
I czasem sam nie wiem
skąd ciebie przywiało
w jak mrocznej godzinie
cię zmyślić zechciało
I co co to było
co duszę wykradło
co serce stopiło
na czerwień i cień
I czasem już nie wiem
jak ginąć wymownie
jak znów pięknie krwiście
przetopić się w brąz
A bywa że widzę
jak sapiesz pokornie
i splatasz ramiona
w formę moich rąk
I tlę się nieładnie
zatapiam spojrzenie
w wyraźnym-nijakim
znamieniu twych mąk
Gdy patrzę co widzę
jak złota soczewka
I śmiejesz się płaczesz
drżysz tak jak konewka
A czasem sam nie wiem
jak klęczeć przy tobie
jak usta usypiać
nieskładnie na raz
I patrzę niepewnie
w twych oczu bezniebie
w przebłękit lazuru
i koralowy gąszcz
wtorek, 10 grudnia 2013
wtorek, 3 grudnia 2013
no cóż
tak bardzo mocniej
niż wiesz
po wymyśleniu liczb dla świata
chciałabym szybko tworzyć słowa
i opisywać i oddawać i pieścić nimi piękno
wszystkiego
doprawdy chodź no
i tak upływały mi dni
kolorowy jak czarna woalka krwi przyjaciel
mruczał kiedyś do moich małych dziecięcych uszu
historie o zbawieniu nieświadomych
a może o
zbawiennej mocy nieświadomości
cóż
tak bowiem
czy
siak zakochałam się w
poezji i nic już nie było dla mnie
wystarczająco
przesiąknięte nadzieją
bo prosto nieładnie
jaka jestem
jestem
dokładnie nie inaczej
aż tak
niż wiesz
po wymyśleniu liczb dla świata
chciałabym szybko tworzyć słowa
i opisywać i oddawać i pieścić nimi piękno
wszystkiego
doprawdy chodź no
i tak upływały mi dni
kolorowy jak czarna woalka krwi przyjaciel
mruczał kiedyś do moich małych dziecięcych uszu
historie o zbawieniu nieświadomych
a może o
zbawiennej mocy nieświadomości
cóż
tak bowiem
czy
siak zakochałam się w
poezji i nic już nie było dla mnie
wystarczająco
przesiąknięte nadzieją
bo prosto nieładnie
jaka jestem
jestem
dokładnie nie inaczej
aż tak
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)