Próbuję oczyścić umysł z tych wymówkowych planów i myślę, o czym myśleć, żeby mieć trzy godziny sprawiedliwego snu.
O czym, no? O Drodze Mlecznej może. I że jestem małą cząstką maleńkości we Wszechświecie.
Że dom i powinnam czuć ulgę.
Ale to nie, bo po piątej mnie już w domu nie będzie. Że maj i bzy. O, może to. Jak pięknie pachniał ten przy wjeździe. Ha, ha.
O tym, że się komuś przychodzi gdzieś jak nocy majowej, nocy uśpionej w jaśminie.
Że komuś się gdzieś miło dochodzi i ten ktoś jak już zaśnie wykończony, będzie sobie bezkarnie spał do południa. Ach, lubię cieszyć się cudzymi szczęściami.
O poduszce. O tak. Chyba jednak zasnę. Poduszka, zen, Dalajlama, nindo, civediamo, muszę spakować rano koszulki na dokumenty, skarpetki kostkowe i zabrać zieloną torbę. Ach, ach.
Ciekawe, czy będzie upalne lato? Zrobimy wreszcie ognisko nad rzeką. Opalę się we Włoszech. Dożyjemy jutra. Och. Już jest jutro. Coś tu nie gra, no nie? Ech.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz