raz widziałam, jak zasnął na krześle
i śnił o oceanach - to na pewno
(jesteś mój, nigdy nie było cię mniej dla świata, bo-
mój tylko)
otworzył oczy, to czaiły się mroki na ich dnie:
patrzył sennie-niesennie (źrenice-noce)
raz widziałam, jak odprowadzał śmierci:
tutaj, mówił cicho i spokojnie, tutaj proszę, nie ma się czego bać
(wszyscyśmy się bali)
a oni pełzli za tym jego cichym i spokojnym,
w siną pełzli noc. on im jak w walcu, na trzy, niespiesznie i lekko, ot - w takt
(raz dwa trzy i znów:
raz dwa trzy pauza)
***
[#songs_to_fuck_to - same durne piosenki z ostatnich paru lat.
nie żebyśmy mieli coś do dzisiaj w ogóle, ale do durności to już tak
raz widziałeś, jak zasnęłam na krześle
i śniłam, że nie ma zmęczenia, że śnić można wiecznie
otworzyłam oczy w twoje oczy, oczy twoje. i nie czaiło się tam nic
z pasji, złości, zasmucenia. jak nie ty
raz widziałeś, jak wychodzę śmierciom naprzeciw.
ot, w takt. raz dwa trzy raz]
[to match ur heartbeat - wpisałam.
raz widziałam, jak wstrzymujesz oddech nad uciekającym życiem.
raz widziałam, jak wstrzymujesz oddech nade mną.
okej, myślałam o twoich dłoniach, o palcach, o kciukach, o skórze za paznokciami
mojej za twoimi
okej, bywa i tak]
raz usiadł na krześle i wlepił we mnie ciemność i duchotę oczami urocznymi.
później na tym krześle zasnął. nie śnił już o oceanach.
we śnie pochylałam się nad nim i pytałam, czy to mu wystarczy
mieliśmy oboje wygórowane wymagania:
on oczekiwał cudów.
ja się cudów bałam
a na dodatek i on
i ja
ściśnięci pod płaszczem kostuchy
jak kukiełki na sznureczkach, służący
raz dwa trzy
raz widzieliśmy się wzajem w martwych jej oczyskach
wystarczyło
wystarczyło
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz