Dzisiaj śniłam, że opowiadała. Najpierw jednej osobie, później kolejnej.
I to było tak, jakbyśmy wszyscy wkrótce mieli zacząć opowiadać.
W życiu - nie, naprawdę - takiej lekkości nie czułam, jak w tym jednym śnie, kiedy każdy szczegół, każdy nieszczegół - wszystko zachęcało: powiedz powiedz opowiadaj.
Więc śniłam, że opowiadała. I widziałam, jak ucieka napięcie z jej ramion.
Tak jakby zwyciężona została śmierć - w tej sekundzie/wieczności śnienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz